O AUTORZE

 

Radosław Baszuk. Adwokat, obrońca w procesach karnych.

Bartosz Maciejewski Photography

Klientelizm to forma wymiany społecznej, hierarchiczna relacja pomiędzy osobami o różnym statusie społecznym i zróżnicowanym dostępie do dóbr. Relacja, w której osoba o wyższym statusie (patron) używa swoich wpływów i zasobów, którymi dysponuje, do protekcji i wynagradzania osoby o niższym statusie (klient), ta zaś odwzajemnia się, zapewniając poparcie i pomoc. Patron może w razie konieczności liczyć na wsparcie swoich klientów, oni natomiast zasadnie oczekują nagrody.

 

W przeszłości tego rodzaju relacje bywały nawet regulowane prawem. Uzależnieni od możnych rodów, wolni choć ubodzy rzymscy clientes oczekiwali pomocy materialnej i opieki prawnej. W zamian zobowiązani byli do lojalności, wspierając patronów w działalności politycznej. Klient i patron nie mogli świadczyć przeciwko sobie w sądzie a status klientalny był na ogół dziedziczny. Z czasem klientelizm nabierał cech relacji nieformalnych. Dzisiaj uważa się już, że zjawisko klientelizmu może naruszać reguły rynkowe i społeczne a w pewnych postaciach tworzyć więzi o charakterze korupcyjnym. Patron dysponuje nie tylko zasobami finansowymi, ale także dostępem do tak czy inaczej zdefiniowanych dóbr publicznych. Klientelizm jest wymianą interesowną, opartą na właściwej mechanizmom społecznym perspektywie długookresowej. Podstawą trwałości relacji klientystycznej nie jest ograniczona wymiarem czasowym konkretna transakcja, ale samo powstanie zobowiązania. Klientelizm opiera się na relacji ekonomicznej, czynniku przecież bardziej racjonalnym niż osobista, refleksyjna lojalność. Rozdawane zasoby najczęściej nie są własnością patronów, ale są przez nich kontrolowane, dzięki czemu płacą niski koszt za pomoc udzielaną klientom.

 

Będę bronił tezy, że to właśnie klientelizm jest dzisiaj sposobem organizacji i metodą funkcjonowania adwokatury instytucjonalnej. Istotą zjawiska klientelizmu w adwokaturze jest wymiana dostępu do zasobów korporacyjnych: władzy, prestiżu i wreszcie środków materialnych, postrzeganych jako wartość samoistna lub związana z dwoma pierwszymi, w zamian za trwałe, w tym także wyborcze, poparcie.

 

Instrumentem umożliwiającym ocenę zaawansowania zjawiska klientelizmu w adwokaturze jest analiza skali redystrybucji środków budżetowych, kierowanych bezpośrednio do adwokatów pełniących funkcje w organach adwokatury instytucjonalnej lub świadczących na jej rzecz przeróżnego rodzaju usługi. Analizując kolejne sprawozdania z działalności organów największej w Polsce izby adwokackiej, zauważyć można zjawisko skokowego wręcz w zaledwie kilku latach zwiększenia skali takiej redystrybucji. Przy relatywnie stabilnej wysokości wpływów do budżetu w latach 2013 - 2016 (średni wpływ roczny to ponad dwadzieścia cztery i pół miliona złotych zaś różnica pomiędzy poszczególnymi latami nie przekracza 10% takiej średniej), strumień środków finansowych kierowanych z budżetu izby bezpośrednio do adwokackich kieszeni wzrósł niemal dwukrotnie z 21% w roku 2013 do 39% w roku 2016. Mowa tylko o redystrybucji bezpośredniej, przybierającej postać diet, wynagrodzeń, świadczeń skierowanych do relatywnie niewielkiej, zapewne niewiele ponad dwustuosobowej, grupy beneficjentów. Przeszło trzydzieści milionów złotych w ciagu czterech lat. Poza jej zakresem pozostaje znacząca dla zjawiska klientelizmu tzw. wewnętrzna działalność samorządowa przybierająca postać finansowania mniej lub bardziej potrzebnych komisji, kół, narad i spotkań, wydatków reprezentacyjnych i okolicznościowych. W preliminarzu budżetu na rok 2017, przy wyraźnie zmniejszonych wpływach, założono, ze bezpośrednio do kieszeni adwokatów może trafić przeszło osiem milionów. To już 46% wpływów lub 42% jeżeli, w ślad za preliminarzem, za wpływ do budżetu uznamy także nadwyżkę z lat wcześniejszych.

 

Nie chodzi o epatowanie informacjami z poziomu magla na temat tego, kto, ile i czy słusznie w strukturach adwokatury zarobił. Rozsądne wynagradzanie za pracę w strukturach adwokatury instytucjonalnej samo w sobie nie jest niczym złym. Jeżeli chcemy, by funkcje te kosztem aktywności zawodowej pełniły i podlegały ocenie osoby o wysokich kompetencjach  - wydaje się wręcz konieczne. Mierzona korzyścią dla środowiska ekwiwalentność takich wynagrodzeń zawsze wynikać będzie z dwóch czynników: jakości organizacji pracy oraz jakości ludzi wybranych lub zaangażowanych do pracy na rzecz adwokatury. Pytanie istotne dotyczy tego, czy mamy jeszcze do czynienia ze zjawiskiem negatywnym ale dającym się kontrolować, uzupełniającym jedynie sposób funkcjonowania środowiska, czy też klientelizm pełni już w adwokaturze rolę systemową, czy decyduje o kształcie struktury społecznej, na której pasożytuje? Problemem jest skala zjawiska i mechanizmów je tworzących oraz ich wpływ na procesy wyborcze. Klientystyczna wzajemność działa szczególnie silnie tam, gdzie brak innych skutecznych instrumentów regulacyjnych oraz transparentności procesów decyzyjnych. Może dlatego w adwokaturze ma się tak dobrze i coraz lepiej? 

"Kiedy przywódcy dają negatywny przykład, profesjonaliści tym bardziej muszą być sprawiedliwi. Trudno złamać państwo prawa bez wysługiwania się prawnikami; trudno doprowadzać do pokazowych procesów bez wysługiwania się sędziami" (Timothy David Snyder, Dwadzieścia przykazań wolnych ludzi).

DOBRZE I CORAZ LEPIEJ
05 marca 2018

Radek Baszuk

TAK TO WIDZĘ...



© Radek Baszuk 2018