O AUTORZE

 

Radosław Baszuk. Adwokat, obrońca w procesach karnych.

Bartosz Maciejewski Photography

Jak wynika z raportu przygotowanego przez grupę pomocy prawnej działającą przy Fundacji Wolni Obywatele RP, pomiędzy 11 kwietnia 2017r. a 31 sierpnia 2019r. co najmniej 696 osób biorących udział w pokojowych protestach przynajmniej raz zetknęło się z organami ścigania lub wymiarem sprawiedliwości. Odnotowano 255 postępowań sądowych w sprawach o wykroczenia i 15 postępowań prowadzonych w oparciu o przepisy kodeksu karnego. Postępowania te dotyczą osób, którym najczęściej zarzuca się przeszkadzanie lub usiłowanie przeszkadzania w przebiegu niezakazanego zgromadzenia, organizowanie zgromadzenia bez wymaganego zezwolenia i przewodniczenia mu, nie podporządkowanie się żądaniom lub poleceniom przewodniczącego lub organizatora zgromadzenia, zakłócenie spokoju lub porządku publicznego, umieszczanie plakatów, ulotek, napisów w miejscach publicznych do tego nie przeznaczonych, nie udzielanie wiadomości lub dokumentów podczas legitymowania, tamowanie lub utrudnianie ruchu. Raport wskazuje, że w wypadku 546 osób sądy wydały wyroki uniewinniające lub umarzały postępowanie. Ponad połowa takich rozstrzygnięć jest już prawomocna. Jedynie 20 osób zostało przez sąd uznanych za winne popełnienia wykroczenia, z czego pięć wyroków jest prawomocnych. Dla ceniących statystyki, to 96,5 do 3,5%.

 

Wydawane przez sądy wyroki i postanowienia nie spowodowały zauważalnej zmiany podejścia Policji do pokojowych zgromadzeń oraz wytykanych przez sądy uchybień i nadużyć w postępowaniu wobec ich uczestników. Przeciwnie, zauważalna powtarzalność i rutynizacja tych samych błędnych procedur i tych samych nadużyć w wielu kolejnych przypadkach, pozwalają na wyrażenie poglądu, że odpowiedzialni za nie policjanci o dokonywanych przez sądy rozstrzygnięciach i ocenach prawnych nie wiedzą (co wydaje się mało prawdopodobne) albo wiedząc świadomie nie przyjmują ich do wiadomości. Widoczne jest także, że aktywność oskarżycielska Policji kończy się na ogół z chwilą złożenia wniosku o ukaranie. Obecność oskarżyciela publicznego na rozprawach sądowych i aktywne popieranie oskarżenia należą do rzadkości, podobnie jak składanie środków odwoławczych od przegranych spraw.

 

A jednak problem ktoś zauważył. Do Sejmu trafiła petycja związku zawodowego policjantów, który domaga się nowelizacji kodeksu wykroczeń. Policjanci chcą aby ten, kto nie podporządkuje się żądaniu lub poleceniu funkcjonariusza publicznego, wydanemu w granicach i na podstawie ustawy, podlegał karze aresztu, grzywny lub ograniczenia wolności. Tej samej karze podlegać miałby, kto nie stosując się do takiego polecenia, uniemożliwiałby lub utrudniał wykonanie czynności służbowej. Karalne byłoby także podżeganie i pomocnictwo. Ciekawe jest uzasadnienie petycji. „Wprowadzenie odpowiedzialności z tytułu niepodporządkowania się poleceniom upoważnionego z mocy ustawy funkcjonariusza będzie miało pozytywny wymiar w zakresie prewencji ogólnej i może doprowadzić do dobrowolnego wykonywania poleceń w obawie przed nieuchronną sankcją o charakterze karnym (…) takie rozwiązanie pozytywnie wpłynie także na poziom ochrony praw jednostki, której praw i bezpieczeństwa funkcjonariusze zobowiązani są chronić. Funkcjonariusze otrzymają narzędzie, które nie będzie eskalowało dodatkowych emocji, umożliwiając doprowadzenie do przestrzegania porządku publicznego, czy to podczas zabezpieczania manifestacji czy interwencji podejmowanych w przestrzeni publicznej”.

 

Co oznaczać będzie uchwalenie takiej nowelizacji? Kilkukrotny wzrost ilości postepowań i zarzutów wobec uczestników pokojowych zgromadzeń, to na pewno. Akt obywatelskiego nieposłuszeństwa, nie będący aktem przemocy fizycznej publiczny, zamierzony i celowy protest przeciwko niesprawiedliwemu lub niezgodnemu z powszechnie akceptowanymi normami prawu albo polityce państwa stanie się czynem zabronionym „sam z siebie”, bez konieczności poszukiwania jakiejkolwiek dodatkowej normy prawnej, którą miałby naruszać. Dotychczas, czego dowodzą opisane wyżej statystyki, wychodziło to, oględnie mówiąc, słabo.

Jedynym warunkiem karalności nie podporządkowania się żądaniu lub poleceniu funkcjonariusza będzie to, by wydane zostały one „w granicach i na podstawie ustawy”, co kojarzy się sugestywnie z powrotem do tej koncepcji praworządności, w ramach której przestrzeganie prawa to przede wszystkim a w wielu wypadkach wyłącznie obowiązek obywateli, ale już nie państwa i tych, którzy w jego imieniu działają. Rzeczywista potrzeba i faktyczny powód żądania lub polecenia nie będą miały znaczenia. A wszystko to w trosce o „poziom ochrony praw jednostki, której praw i bezpieczeństwa funkcjonariusze zobowiązani są chronić”. Jeśli to koniecznie, dla jej dobra, nawet wbrew niej.

"Kiedy przywódcy dają negatywny przykład, profesjonaliści tym bardziej muszą być sprawiedliwi. Trudno złamać państwo prawa bez wysługiwania się prawnikami; trudno doprowadzać do pokazowych procesów bez wysługiwania się sędziami" (Timothy David Snyder, Dwadzieścia przykazań wolnych ludzi).

GRZYWNA LUB ARESZT. DLA DOBRA JEDNOSTKI
29 września 2019

Radek Baszuk

TAK TO WIDZĘ...



© Radek Baszuk 2018