O AUTORZE

 

Radosław Baszuk. Adwokat, obrońca w procesach karnych.

Bartosz Maciejewski Photography

Jest taka finałowa scena w Casablance, amerykańskim melodramacie z 1942 roku w reżyserii Michaela Curtiza. Dobry Rick Blaine grany przez Humphreya Bogarta zabija złego majora Strasera. Sympatyczny, choć do szpiku kości zepsuty i skorumpowany, kapitan policji Vichy Louis Renault zwraca się do swoich podwładnych. „Major Strasser został zastrzelony. Aresztować podejrzanych, tych, co zwykle”.

 

Procesy sądowe trwają zbyt długo. Podejrzani - adwokaci. 

 

„Jest szansa, że procesy w sądach wreszcie przyspieszą. Zbigniew Ziobro proponuje wprowadzenie finansowych sankcji za celowe przeciąganie procesów” - donoszą media.

 

O rzeczywistych, systemowych przyczynach przewlekłości postępowań sądowych napisano chyba tysiące stron. Nie odgrywa wśród nich istotnej roli adwokacka obstrukcja. Od ponad dwudziestu lat wykonuję zawód adwokata. Uczyłem się od najlepszych adwokatów, miałem możliwość obserwowania pracy doskonałych sędziów i prokuratorów. Proszę mi wierzyć, panie Ministrze, gdybym tylko chciał „przeciągnąć proces”, nie zauważyłby Pan nawet jak i kiedy to zrobiłem. Powody, dla których tego nie robię i dla których, jak sądzę, nie robi tego znakomita większość moich koleżanek i kolegów są dwa. Pierwszy jest taki, że wbrew obiegowemu, co jakiś czas medialnie podgrzewanemu, poglądowi, nie leży to ani w naszym ani też w naszych klientów interesie. Drugi zaś wynika z braku racjonalnej potrzeby. Z powodzeniem czynią to za nas inni. Przykład z jednej tylko sprawy. Proces, który mógłby już zakończyć się w pierwszej instancji jesienią ubiegłego roku, musiał być prowadzony od początku, gdyż Pan Minister z sobie tylko znanych powodów uznał za konieczne „tu i teraz” cofnąć sędziemu delegację do orzekania w sądzie okręgowym. Złośliwi, tych przecież nie brakuje, mówią, że z powodów bardziej osobistych niż merytorycznych. Kolejny sędzia sprawnie i szybko a przy tym przy poszanowaniu wszelkich reguł gwarancyjnych i praw oskarżonego przeprowadził proces od początku. Mógłby już zamknąć rozprawę, udzielić głosu oskarżonemu i obrońcom a następnie wydać wyrok. Nie może tego zrobić, okazało się bowiem, że na etapie śledztwa prokuratura nie uznała za stosowne doręczyć oskarżonemu i obrońcom kluczowego dla dalszego toku postępowania a przy tym - co za pech - zaskarżalnego postanowienia o zachowaniu w tajemnicy danych świadka anonimowego. I rusza korowód. Zażalenie. Odmowa jego przyjęcia. Zażalenie na odmowę przyjęcia. Uwzględnione. Konieczność nadania biegu pierwszemu zażaleniu. Oczekiwanie na termin jego rozpoznania. Oskarżony od ponad dwóch lat w areszcie. Ponoć tymczasowym.

 

Komu w tej sytuacji proponuje Pan Minister zajrzeć do kieszeni? 

 

"Kiedy przywódcy dają negatywny przykład, profesjonaliści tym bardziej muszą być sprawiedliwi. Trudno złamać państwo prawa bez wysługiwania się prawnikami; trudno doprowadzać do pokazowych procesów bez wysługiwania się sędziami" (Timothy David Snyder, Dwadzieścia przykazań wolnych ludzi).

KIEDY REFORMĘ SĄDOWNICTWA ZACZYNA SIĘ
OD KARANIA ADWOKATÓW…
25 stycznia 2017

Radek Baszuk

TAK TO WIDZĘ...



© Radek Baszuk 2018