O AUTORZE

 

Radosław Baszuk. Adwokat, obrońca w procesach karnych.

Nie wiem, czy Ameer Alkhawlany stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa mojego kraju. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego od dawna nie jest liderem moich prywatnych rankingów wiarygodności, a w tej sprawie, nawet jak na własne standardy, wydaje się z determinacją robić wszystko, by nikt nie próbował nawet pomyśleć, że przekazywane przez nią informacje mogą być rzetelne. 

 

Wiem natomiast, że państwo polskie na przykładzie Ameera, irackiego doktoranta Uniwersytetu Jagiellońskiego, po raz kolejny spektakularnie zamanifestowało poprzez swoje instytucje brak elementarnego szacunku dla wolności osobistej człowieka i jego godności. 

 

W Polsce mieszkał od dwóch lat. Niedługo przed zatrzymaniem przedłużono mu zezwolenie na pobyt czasowy. Rozpoczął studia doktoranckie, dostał stypendium polskiego rządu. Mieszkał w akademiku w miasteczku studenckim.

 

W areszcie przebywał od 3 października. Miał wszystkie niezbędne dokumenty pozwalające na pobyt w Polsce. Mimo tego zatrzymała go Straż Graniczna. Powodem była kontrola legalności pobytu w Polsce. Szybko okazało się, że zatrzymanie zleciła ABW. Stanowić miał rzekome zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa. Znajomi Ameera twierdzą jednak, że zatrzymanie to zemsta służb. Funkcjonariusze Agencji mieli nakłaniać go do współpracy, konkretnie do inwigilowania środowiska muzułmanów żyjących w Polsce. Nie chciał. 

 

W ubiegłym tygodniu, po przeszło sześciu miesiącach, Sąd Okręgowy w Przemyślu nakazał zwolnienie Ameera z aresztu deportacyjnego. Stwierdził, że nie było jakichkolwiek podstaw do jego zatrzymania i aresztowania. Ponoć jedynym materiałem mającym uzasadnić aresztowanie była … opinia Szefa ABW. Irakijczyk nie wyszedł jednak na wolność i nie wrócił do akademika w Krakowie. Został wywieziony przez służby w nieznane miejsce, następnie zaś deportowany do Iraku.

 

Ameer opisał swoje przeżycia po zatrzymaniu. Październik 2016, Kraków, Polska.

 

„W końcu zaczęła się rozprawa. Sędzia przedstawiła obecnych: sędzia i jej asystent, mężczyzna reprezentujący Straż Graniczną, ja i tłumaczka. Drżałem, bardzo chciałem dowiedzieć się, w czym leży problem. Sędzia zaczęła czytać wniosek służb bezpieczeństwa, który został przekazany przez reprezentanta Straży Granicznej, już go słyszałem wcześniej: „Ameer Alkhawlany, obywatel Iraku, stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa Rzeczpospolitej Polskiej, więc musi zostać deportowany do Iraku… Musi czekać na deportację w Strzeżonym Ośrodku dla Cudzoziemców, ponieważ będzie próbował uciec z Polski.” Sędzia wymieniła też numery ustaw i przepisów, które miały w tej sprawie zastosowanie.

 

Później dano mi czas na wypowiedzenie się.

 

– Po pierwsze, chciałbym wiedzieć, dlaczego tu jestem? Dlaczego stanowię zagrożenie? O co chodzi?

– To tajne informacje, nie mogę ich ujawnić, a twoim zdaniem, dlaczego tu jesteś?

– Nie wiem, nie mogę zgadywać, ale zadaję to pytanie od rana i nikt nie udzielił mi odpowiedzi, a wszyscy mówili, że dowiem się w sądzie!

– Nie możesz się dowiedzieć. Czy masz jeszcze coś do powiedzenia?

– Tak, mieszkam i studiuję w Polsce od 2014 roku, nigdy nie naruszyłem prawa, nawet nigdy nie przeszedłem na czerwonym świetle, nigdy nie jechałem autobusem bez biletu! Skończyłem tu studia magisterskie i zacząłem doktoranckie, nie chcę wyjeżdżać z Polski! Jetem tu legalnie, mam stypendium…

 

(…) Rozprawa się skończyła, zajęło to parę minut. (…) Po około 15 minutach zostaliśmy poproszeni na odczytanie decyzji, która mówiła, że sąd zaakceptował wniosek Straży Granicznej. Jednak z uwagi na zagrożenie, jakie stanowię, oraz duże prawdopodobieństwo, że nie będę się stosował do zasad panujących w ośrodku, Strzeżony Ośrodek nie jest wystarczający, odpowiedni będzie areszt w Strzeżonym Ośrodku dla Cudzoziemców”.

 

Fragment pochodzi z tekstu opublikowanego przez portal internetowy Krytyka Polityczna 11 marca 2017r. Relację Ameera Alkhawlany z języka angielskiego przetłumaczyła Pani Katarzyna Lisikiewicz. Link do pełnego tekstu: „AMEER ALKHAWLANY: DZIEŃ, W KTÓRYM ZOSTAŁEM ARESZTOWANY”.

"Kiedy przywódcy dają negatywny przykład, profesjonaliści tym bardziej muszą być sprawiedliwi. Trudno złamać państwo prawa bez wysługiwania się prawnikami; trudno doprowadzać do pokazowych procesów bez wysługiwania się sędziami" (Timothy David Snyder, Dwadzieścia przykazań wolnych ludzi).

NIE MOŻESZ SIĘ DOWIEDZIEĆ
09 kwietnia 2017

Radek Baszuk

TAK TO WIDZĘ...



© Radek Baszuk 2018