O AUTORZE

 

Radosław Baszuk. Adwokat, obrońca w procesach karnych.

Bartosz Maciejewski Photography

Za każdym razem wygląda to niemal dokładnie w ten sam sposób. Ma miejsce przestępstwo. Pojedyncze, odosobnione, nietypowe ale spektakularne z uwagi na okrucieństwo lub inne, wywołujące emocje, okoliczności. Sprawa zostaje nagłośniona przez media w taki sposób, że opisywane zdarzenie odbierane jest jako typowe, ilustrujące powszechne wręcz zagrożenie. W ludziach rodzi się poczucie strachu. Oczekują działań władzy, które tę nieistniejąca falę zagrożenia powstrzymają a sprawców spektakularnie surowo ukarzą. Tak tworzy się stan wzmożenia emocjonalnego, panika moralna. W przeszłości, gdy nie było jeszcze mediów powszechnych, wypadki paniki moralnej, wywołane pogłoskami wzmocnionymi zabobonem, miały tragiczne ale ograniczone zasięgiem konsekwencje przybierające postać samosądów lub pogromów. Dzisiaj na panikę moralną reagują demokratyczni politycy. Deklarują niezłomną wolę walki z przestępczością i ochronę zatrwożonych obywateli. Wykorzystując fałszywe przekonanie, że nie był to przypadek odosobniony, ale typowy i reprezentatywny, dokonują zmiany prawa. Wzburzona opinia społeczna zostaje uspokojona. Rządzący zyskują uznanie. Przekłada się to na poparcie wyborcze. Zmienione prawo jest najczęściej nieskuteczne, często zaś powoduje szereg nieprzewidzianych i szkodliwych skutków ubocznych. Jest jednak akceptowane przez opinię publiczną. Stanowi przecież reakcję na jej zgłoszone przez nią oczekiwania.

 

Wszystkie dostępne statystyki wskazują na to, że realny poziom przestępczości w Polsce  sukcesywnie spada. Zmienia się również jej profil. Coraz więcej przestępstw to przestępstwa gospodarcze, większość przestępstw to czyny wymierzone przeciwko mieniu, nie przeciwko życiu i zdrowiu albo wolności seksualnej. Struktura przestępczości układa się w kształt dość regularnej piramidy. Najmniej jest przestępstw najcięższych, najwięcej najdrobniejszych. Struktura przestępczości prezentowana w mediach czyni tymczasem wrażenie odwrotnej. Media zainteresowane są opisem zdarzeń bulwersujących a przez to szczególnie nośnych. Do takich należą okrutne i makabryczne przypadki przestępstw. Wśród odbiorców wywołuje to przekonanie, że przestępczość z użyciem przemocy rośnie, a jej sprawcy są coraz bardziej bezwzględni. To mit. W rzeczywistości w Polsce przestępstwa, do których znamion należy przemoc, okrucieństwo lub szczególne udręczenie mają wyjątkowy charakter.

 

Dlaczego zatem z powtarzalną regularności obserwujemy od lat ten sam scenariusz sztucznego wzbudzania paniki moralnej i odpowiedzi na nią w postaci bezrozumnego zwiększania stopnia represyjności prawa?

 

Odpowiedź na to pytanie leży w powodach natury emocjonalnej. W społeczeństwach XXI wieku poczucie zagrożenia przybrało postać zbiorowej fobii. Wynika ono oczywiście z mniej lub bardziej uzasadnionych przyczyn natury społecznej ale także z dominującego sposobu przekazu medialnego, polegającego na konkurowaniu w nagłaśnianiu sensacyjnych informacji, w tym opisów zdarzeń bulwersujących i budzących grozę. Kreowana przez media atmosfera wszechobecnej przestępczości wywołuje strach oraz wzburzenie spowodowane przekonaniem, że przyczyna leży w wadliwie działających instytucjach państwa. To przekłada się na wzrost rygoryzmu postaw społecznych. Odwołując się do wykreowanych przez media emocji, politycy manipulują nimi, forsując zmiany zaostrzające obowiązujące prawo.

 

Jako pierwszy, terminem „punitywności penalnej” posłużył się w roku 1995 Anthony Bottoms. Nazwał tak jeden z czynników wpływających na wymiar sprawiedliwości i politykę kryminalną we współczesnym społeczeństwie - mechanizm polegający na promowaniu przez polityków dla własnych celów tego, co uważają za stanowisko opinii publicznej w zakresie polityki kryminalnej. Według Bottomsa, to relacja pomiędzy przekonaniami społecznymi, które charakteryzują się punitywnym nastawieniem do przestępczości i przekonaniem polityków o potrzebie reagowania na takie zapotrzebowanie społeczne. Zwiększenie zakresu penalizacji i zaostrzenie represji karnej powodowane jest przekonaniem polityków, że w ten sposób odpowiadają na zapotrzebowania wyborców (A. Bottoms, The Philosophy and Politics of Punishment and Sentencing, [w:] C. Clarkson, R. Morgan (eds.), The Politics of Sentencing Reform, Oxford 1995).

 

David Garland zauważył, że rozwój represyjnego modelu kontroli społecznej jest cechą zaawansowanych w rozwoju społeczeństw. Społeczeństwa, które osiągają pewien poziom rozwoju cywilizacyjnego, muszą przejść przez fazę kultury kontroli rozumianej jako zasadniczy wzrost punitywności. To dlatego polityka kryminalna staje się głęboko upolityczniona i populistyczna. Z materii pozostawionej dotychczas specjalistom zmienia się się w przedmiot debaty publicznej i element kampanii wyborczych. Rozwiązania prawne są przedstawiane tak, by zyskiwały wsparcie społeczne, albowiem głos opinii publicznej przeważa nad wiedzą i doświadczeniem. Politycy deprecjonują opinie prawne ekspertów i praktyków wymiaru sprawiedliwości, wiedząc, że z ich perspektywy, korzystne jest słuchanie „ludzi” i „głosu zdrowego rozsądku”. Głos opinii publicznej zapewnia legitymizację działań rządzących (D. Garland, The Culture of Control. Crime and Social Order in Contemporary Society, Oxford–New York 2001).

 

John Pratt, analizując wskazane przez Bottomsa zjawisko określił je nazwą populizmu penalnego. Zdefiniował tak rozwiązania dotyczące polityki kryminalnej, które prowadzą nie do redukcji przestępczości czy promowania sprawiedliwości, ale do uzyskania głosów wyborców. To instrument do realizacji interesów politycznych, model zdobywania i utrzymywania władzy, polityczny oportunizm, który zapewnia sobie poparcie elektoratu poprzez zwiększanie surowości kar w całkowitym oderwaniu od faktycznego stanu poziomu przestępczości. Zjawisko opisane przez Pratta umieścić należy raczej w sferze zainteresowań nauk politycznych i odnosić do ekspansji polityki na teren prawa karnego, niż w ramach kryminologii. Zdaniem Pratta, populizm penalny nie ogranicza się jednak do działań politycznych, przedstawiania rozwiązań znajdujących poparcie wyborców. To skomplikowany proces społeczny, związany ze strukturalnym przesunięciem w obszarze władzy karania. Populistyczne rozwiązania kierowane są przede wszystkim do wyborców, którzy wykazują wysoki stopień alienacji i wyobcowania. Łączy się z marginalizacją ekspertów, gdyż argumenty racjonalne przegrywają w konfrontacji z koncepcjami opartymi na emocjach i fałszywej wizji rzeczywistości. Populiści wykorzystują kryzys zaufania do władzy i niepokoje społeczne, twierdząc, że powstrzymają upadek porządku społecznego. Obiecują przyszłość bez zagrożeń i niepokoju. Populizm penalny opiera się na założeniu, że przestępcy są faworyzowani nie tylko kosztem ofiar przestępstwa, ale i ludzi przestrzegających porządku prawnego. Charakterystyczne jest rozczarowanie wymiarem sprawiedliwości i polityką kryminalną. Populiści twierdzą, że doszło do odwrócenia priorytetów, oni jednak to zmienią, bowiem najważniejsze jest bezpieczeństwo zwykłych ludzi przestrzegających porządku prawnego (J. Pratt, Penal Populism, London–New York 2007).

 

Populizm penalny nie ma jednej barwy politycznej. Wyścig do władzy łączy się organicznie z przekonaniem jego uczestników, że to właśnie oni będą najlepiej ją sprawować, co nie ma oczywiście żadnego związku ani z realną oceną zasadności tego przekonania ani z politycznym kolorem partii. Dążąc do władzy lub jej utrzymania politycy sięgają po wypróbowane przez siebie lub konkurentów metody, które to zapewniają, także takie, które wiążą się z kwestią przestępczości.

 

Co stanowi przyczynę, a co skutek? Czy rygoryzm postaw społecznych skłania polityków do zmiany prawa, czy może jednak to celowa polityka sprzężona z rolą mediów wywołuje postawy rygorystyczne? Jedna odpowiedź wydaje się niemożliwa a jej poszukiwanie nie wydaje się być najważniejsze.

 

Złowrogi paradoks populizmu penalnego polega bowiem na tym, że w czasach formalnej dominacji demokracji i rządów prawa, klasyczna, elitarna „polityczność” przestępstwa, wiązana dawniej z walką jednostki o kształt i wartości państwa, nabiera powszechnego znaczenia. Tym razem symbolizując realną groźbę upolitycznienia całego procesu stanowienia i stosowania prawa. Upolitycznienie przestępstwa i akceptacja metody kryminalizacji emocjonalnej tworzą zagrożenie poddania regulacji prawa karnego wszystkiego, co wywołuje rzeczywiste lub urojone negatywne emocje społeczne. Stąd już tylko krok do modelu, w którym prawo karne nie pełni funkcji rozumnego, ograniczonego i subsydiarnego regulatora życia społecznego ale jest instrumentem prewencji normatywnej, narzucającym być może atrakcyjną, ale sztucznie kreowaną i nieprawdziwą wizję społeczną.

 

Analizując zjawisko populizmu penalnego w polskim wydaniu, profesor Marian Filar już kilka lat temu zauważył, że żeby bać się Baby‐Jagi, wcale nie jest niezbędne, by istniała ona naprawdę. Niezbędne jest natomiast, by ludzie wierzyli, że pożera ona dzieci. Słowa te warto zestawić z cytatem z Winstona Churchilla: „Nastrój i usposobienie społeczeństwa w odniesieniu do traktowania zbrodni i przestępców jest jednym z najbardziej niezawodnych sprawdzianów rozwoju cywilizacyjnego każdego kraju”.

"Kiedy przywódcy dają negatywny przykład, profesjonaliści tym bardziej muszą być sprawiedliwi. Trudno złamać państwo prawa bez wysługiwania się prawnikami; trudno doprowadzać do pokazowych procesów bez wysługiwania się sędziami" (Timothy David Snyder, Dwadzieścia przykazań wolnych ludzi).

POPULIZM PRAWNY. O EMOCJONALNEJ POLITYCZNOŚCI PRZESTĘPSTWA
30 czerwca 2019

Radek Baszuk

TAK TO WIDZĘ...



© Radek Baszuk 2018