O AUTORZE

 

Radosław Baszuk. Adwokat, obrońca w procesach karnych.

Bartosz Maciejewski Photography

Sąd Najwyższy nie przyznał Panu Markowi Kubali, przedsiębiorcy z Wałbrzycha, odszkodowania za niesłuszne tymczasowe aresztowanie w żądanej przez niego wysokości 48 milionów złotych. Kubala spędził w sądach siedemnaście lat. Jedenaście trwało śledztwo i proces. Później ubiegał się o odszkodowanie. Sądy, okręgowy i apelacyjny, zasądziły na jego rzecz 153 tysiące złotych. W pozostałym zakresie żądanie oddaliły. Postanowieniem z 23 lutego Sąd Najwyższy oddalił także kasację. Jak wynika z komunikatu na stronie internetowej SN, podzielił on argumentację sądu apelacyjnego co do braku adekwatnego związku przyczynowego pomiędzy tymczasowym aresztowaniem a zdecydowaną większością zdarzeń, w których wnioskodawca upatrywał szkody. Miały one charakter „pośredni” - tym samym nie objęty zakresem dopuszczalnych roszczeń. Dotyczyło to przede wszystkim umów kredytowych. Zostały wypowiedziane z powodu zdarzeń zaistniałych przed tymczasowym aresztowaniem lub też w okresie stosunkowo odległym od jego uchylenia. Po wyjściu z sądu Pan Marek Kubala dał publiczny wyraz swojemu rozżaleniu i złej ocenie wymiaru sprawiedliwości. Padły bardzo mocne słowa.

 

W programie telewizyjnym jak zawsze czujny Pan Minister Sprawiedliwości, choć zastrzegł że sprawy nie zna, nie powstrzymał się jednak przed przewidywalnym stwierdzeniem o „smutnej refleksji na temat stanu wymiaru sprawiedliwości”, po czym płynnie przeszedł do sprawy odszkodowania w wysokości 264 tysięcy złotych, które inny sąd przyznał Ryszardowi Boguckiemu za bezzasadne aresztowanie w sprawie zabójstwa generała Marka Papały. Dokładnie taką samą sztuczkę erystyczną zaprezentował póżniej wiceminister. Ten jednak, nie bawiąc się już w subtelności, wskazał winnych - sędziowską kastę. Dla obu panów nie miało znaczenia, że w pierwszym wypadku areszt trwał siedemnaście dni a w drugim dziewięć lat. Podobnie jak to, że w pierwszym wypadku chodziło o odszkodowanie a w drugim o zadośćuczynienie.

 

W czym tkwi rzeczywisty problem sprawy Marka Kubali? Otóż w tym, że oparte na zasadzie ryzyka i słuszności, regulowane przepisami k.p.k. odszkodowanie i zadośćuczynienie przysługują z tytułu niewątpliwie niesłusznego skazania, tymczasowego aresztowania lub zatrzymania. Kodeks postępowania karnego nie przewiduje odszkodowania i zadośćuczynienia z tytułu oskarżenia lub przedstawienia zarzutów, choćby niewątpliwie niesłusznego. Tymczasem powody, które przemawiały za wprowadzeniem odrębnego, dochodzonego w procesie karnym trybu zaspokajania roszczeń, uzasadniają także analogiczne uregulowanie odpowiedzialności Państwa za niewątpliwie niesłuszne oskarżenie lub przedstawienie zarzutów. Droga postępowania cywilnego, choć co do zasady przysługuje, nie jest w tej kwestii optymalnym rozwiązaniem. W jej ramach Państwo ponosi odpowiedzialność za szkodę wyrządzoną jedynie przez niezgodne z prawem działanie lub zaniechanie przy wykonywaniu władzy publicznej. Nie sposób jest odnosić mechanicznie ogólnej reguły odpowiedzialności odszkodowawczej Skarbu Państwa do wyroków i postanowień zapadających w ramach postępowania karnego. Poza sytuacjami ekstremalnymi sędzia, który nie wykracza poza obszar przyznanej mu swobody orzeczniczej, działa w ramach porządku prawnego także wtedy, gdy wydane przez niego orzeczenie zostaje ocenione w wyniku kontroli instancyjnej lub nadzwyczajnego środka zaskarżenia jako obiektywnie wadliwe. Analogiczne reguły muszą być stosowane do decyzji procesowych prokuratora podejmowanych w ramach przypisanych mu uprawnień i obowiązków.

 

Nie mówimy zatem o zasadności lub niezasadności rozstrzygnięcia sądowego w kwestii odszkodowania, ale o braku decyzji prawodawcy, mówiąc wprost - braku woli politycznej. W Sejmie VII kadencji (2011-2015) dwukrotnie podejmowano próby przeniesienia reguł odpowiedzialności odszkodowawczej z tytułu skazania i aresztowania także na niesłuszne oskarżenie. Za każdym razem bez powodzenia. Pierwszym był poselski projekt ustawy o zmianie ustawy - Kodeks postępowania karnego, ustawy o prokuraturze oraz ustawy o ustroju sądów powszechnych z marca 2012r. (druk sejmowy nr 379), drugim poselski projekt ustawy o zmianie ustawy - Kodeks postępowania karnego z lipca 2013 (druk sejmowy nr 1751). Oba nie spotkały się z zainteresowaniem największych ugrupowań i finalnie przepadły gdzieś w szufladach Komisji Nadzwyczajnej do spraw zmian w kodyfikacjach.

 

Wiele wskazuje na to, że Pan Marek Kubala istotnie poniósł wielomilionowe straty w wyniku niesłusznego oskarżenia i wieloletniego postępowania karnego. Należnej mu rekompensaty nie otrzymał jednak nie z winy dyżurnego w ostatnim czasie chłopca do bicia, jakim jest wymiar sprawiedliwości, ale dlatego, że brak było w przeszłości woli politycznej, by spowodować zmianę prawa pozwalająca sądom na naprawianie szkód wywołanych niesłusznym oskarżeniem. Nic przy tym nie wskazuje, by taką wolę miały obecna większość sejmowa i rząd. Dlatego, dla odwrócenia uwagi jako winnych wskaże się tych co zawsze. Prawnicza kastę. A jak to nie wystarczy, to i Niemców. 

"Kiedy przywódcy dają negatywny przykład, profesjonaliści tym bardziej muszą być sprawiedliwi. Trudno złamać państwo prawa bez wysługiwania się prawnikami; trudno doprowadzać do pokazowych procesów bez wysługiwania się sędziami" (Timothy David Snyder, Dwadzieścia przykazań wolnych ludzi).

PRAWO W SZUFLADZIE
05 marca 2017

Radek Baszuk

TAK TO WIDZĘ...



© Radek Baszuk 2018