RADEK BASZUK

TAK TO WIDZĘ...

24 lipca 2019
PROKURATORSKI SPRZECIW WOBEC NIEPRZEWIDYWALNOŚCI SĄDU

"Kiedy przywódcy dają negatywny przykład, profesjonaliści tym bardziej muszą być sprawiedliwi. Trudno złamać państwo prawa bez wysługiwania się prawnikami; trudno doprowadzać do pokazowych procesów bez wysługiwania się sędziami" (Timothy David Snyder, Dwadzieścia przykazań wolnych ludzi).

„Niczyje zdrowie, wolność ani mienie nie są bezpieczne, kiedy obraduje parlament”

Mark Twain

 

W prawie karnym o tym, czy zaskarżalne a zatem nieprawomocne postanowienie sądu jest wykonalne czy nie, decydowała dotychczas ustawa albo sąd. Zgodnie z przyjętą w kodeksie postępowania karnego koncepcją względnej suspensywności (art. 462), jeżeli ustawa nie stanowi inaczej, zażalenie nie wstrzymuje wykonania zaskarżonego postanowienia. Sąd, który wydał postanowienie lub sąd powołany do rozpoznania zażalenia, może jednak wstrzymać jego wykonanie.

 

Areszt kaucyjny polega na tym, że stosując tymczasowe aresztowanie sąd może zastrzec zmianę tego środka pod warunkiem złożenia poręczenia majątkowego w określonej wysokości i w określonym terminie. W praktyce, niezadowolony z takiego rozstrzygnięcia prokurator, składając zażalenie na postanowienie, wnioskował o wstrzymanie jego wykonalności do czasu rozstrzygnięcia sądu odwoławczego. To zrozumiałe. Sądy wykonanie postanowienia wstrzymywały, albo nie. Jak to sądy.

 

Ta nieprzewidywalność wymiaru sprawiedliwości najwyraźniej była nie do zniesienia. Teraz będzie inaczej. Zgodnie z uchwaloną 19 lipca nowelizacją kodeksu postępowania karnego (dodany §3 w art. 257), jeżeli prokurator oświadczy, najpóźniej na posiedzeniu po ogłoszeniu postanowienia, że sprzeciwia się zmianie aresztu na poręczenie, postanowienie to, w zakresie dotyczącym zmiany, stanie się wykonalne dopiero z dniem uprawomocnienia. 

 

Krótko mówiąc, o tym czy postanowienie sądu, dotyczące tak istotnej sprawy jak wolność osobista człowieka, będzie wykonalne czy też nie, czy człowiek po wpłaceniu poręczenia odzyska wolność, decydować będzie już nie ustawa i nie sąd, ale sprzeciw prokuratora. Co istotne, sprzeciw ten nie będzie wymagał jakiegokolwiek uzasadnienia. Nowa instytucja sprzeciwu prokuratora wobec postanowienia sądu nie została w jakikolwiek sposób powiązana z zaskarżeniem postanowienia i przedstawionymi w zażaleniu zarzutami oraz argumentacją na ich poparcie. Poza jakakolwiek kontrolą sądu człowiek będzie pozbawiony wolności co najmniej do czasu upływu terminu na złożenie zażalenia, nawet jeżeli postanowienie sądu nie zostanie przez prokuratora zaskarżone. W wypadku zaskarżenia, poza jakąkolwiek kontrolą sądu człowiek będzie pozbawiony wolności do czasu rozpoznania zażalenia przez sąd odwoławczy. W pierwszym wypadku będzie to „tylko” siedem dni, w drugim oby „tylko” kilka tygodni. Konstytucyjny i cywilizacyjny standard, zgodnie z którym pozbawienie człowieka wolności na czas dłuższy niż 72 godziny od chwili zatrzymania może mieć miejsce tylko w konsekwencji decyzji sądu, zderzy się z prokuratorskim "a mnie się nie podoba".

 

Nowelizacja kodeksu postępowania karnego wprowadzająca instytucję sprzeciwu prokuratora wobec postanowienia sądu to klasyczna wrzutka legislacyjna. Rządowy projekt ustawy zmieniającej kodeks postępowania karnego nie zawierał takiego rozwiązania. Zostało ono wprowadzone z inicjatywy Ministerstwa Sprawiedliwości na posiedzeniu Podkomisji Stałej do Spraw Nowelizacji Prawa Karnego 6 czerwca i przegłosowane jako poprawka do projektu 2 lipca na posiedzeniu Komisji Nadzwyczajnej do Spraw Zmian w Kodyfikacjach. Jedynym, kto nieśmiało kwestionował ten punkt nowelizacji, był legislator z Biura Legislacyjnego Sejmu. Obecni na posiedzeniach przedstawiciele Naczelnej Rady Adwokackiej i Krajowej Izby Radców Prawnych nie uznali za konieczne zająć stanowiska. Czy zmieniło by to cokolwiek? Myślę, że nie. Mimo wszystko trzeba było jednak zauważyć i zareagować.

Bartosz Maciejewski Photography

O AUTORZE

Radosław Baszuk. Adwokat, obrońca w procesach karnych.

ZALOGUJ ADMIN |© RADEK BASZUK 2020