O AUTORZE

 

Radosław Baszuk. Adwokat, obrońca w procesach karnych.

Bartosz Maciejewski Photography

„Cegła – z przekonaniem przerwał mu nieznajomy – nigdy nikomu nie spada na głowę ni z tego, ni z owego” (Michaił Bułhakow, Mistrz i Małgorzata).

 

Stało się. Uchwała sobotniego zgromadzenia warszawskiej izby adwokackiej, a raczej jej nieszczęśliwy ostatni akapit, apelujący do pełnomocników procesowych o składanie wniosków o wyłączenie sędziów powołanych przy udziale Krajowej Rady Sądownictwa w nowym składzie, poszedł w świat. Głupi, bo powodujący uzasadnioną wątpliwość, czy adwokatom, którzy przegłosowali uchwałę, znane są ustawowe przesłanki wyłączenia od orzekania. Niestosowny, gdyż organ samorządu adwokackiego nie powinien, nawet w formie niezobowiązującego apelu, sugerować czynności procesowych, jakie podejmować mają adwokaci prowadząc sprawy swoich klientów. Tak często odmieniamy przez wszystkie przypadki słowa „niezależność” i „niezawisłość”, że najwyraźniej zapomnieliśmy o jednym z pierwszych i najważniejszych zapisów Prawa o adwokaturze. Mówi on, że adwokat w wykonywaniu swoich obowiązków zawodowych podlega tylko ustawom.

 

Byłem na zgromadzeniu mojej izby i proporcjonalną część winy za to, co się stało, muszę wziąć na siebie. Nie usprawiedliwia mnie to, że głosowałem przeciw projektowi tej uchwały i do końca nie wierzyłem, że może ona zostać przyjęta. Przekonani o istnieniu czegoś na kształt środowiskowego zbiorowego rozsądku, wobec zdominowania obrad innymi sprawami, a zapewne także z powodu presji politycznej poprawności, nie dostrzegliśmy konieczności powiedzenia głośno, że uchwały tej, w takim brzmieniu, najzwyczajniej podejmować nie możemy. Także wtedy, gdy zgadzamy się - a ja się zgadzam - z pozostałą jej treścią. Tak czy inaczej, „Annuszka już kupiła olej słonecznikowy, i nie dość, że kupiła, ale już go nawet rozlała”.

 

To jednak tylko część tego, co chcę napisać. Problem bowiem, choć źle zdefiniowany i źle przedstawiony w uchwale, jest problemem rzeczywistym. Będziemy musieli się z nim zmierzyć tak my adwokaci jak i sądy. Sędziowie powoływani są przez Prezydenta Rzeczypospolitej, na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa. Jeżeli przyjmiemy, że uchwały Krajowej Rady Sądownictwa, wnioskujące o powołanie na urząd sędziego, dotknięte będą wadliwością wynikającą ze stanowiącego delikt konstytucyjny sposobu wyłonienia jej piętnastu z dwudziestu pięciu członków, konsekwentnie zadać musimy pytanie o status osoby powołanej. Czy będzie ona sędzią? Czy sam fakt powołania przez Prezydenta spowoduje sanację wadliwości poprzedzającej powołanie procedury? Każde wydane w sprawie karnej i zaskarżalne orzeczenie, jeżeli w jego wydaniu brała udział osoba nieuprawniona do orzekania, podlega uchyleniu niezależnie od granic zaskarżenia i podniesionych zarzutów oraz wpływu uchybienia na treść orzeczenia. Osobą nieuprawnioną do orzekania jest osoba, która nie ma statusu sędziego albo posiada go, ale z określonych prawem powodów nie może sprawować funkcji orzeczniczych w danym sądzie. 

 

Co zrobię, jeżeli niekorzystne dla mojego klienta orzeczenie wyda osoba, wobec której wniosek o powołanie na urząd sędziego złożyła Krajowa Rada Sądownictwa w składzie wybranym z naruszeniem Konstytucji? Dodam, że złamanie Konstytucji poprzez uchwalenie ustawy z 8 grudnia 2017r., przewidującej wybór sędziów - członków KRS przez Sejm, ma dla mnie charakter oczywisty. Nie przekonują mnie twierdzenia o domniemaniu konstytucyjności prawa uchwalonego. Najczęściej kryją się za nimi hipokryzja i brak argumentów. Domniemania prawne to nie dogmaty. To tylko przyjęcie założeń wstępnych w procesie wykładni prawa lub oceny stanu faktycznego. 

 

Podniosę zarzut udziału w wydaniu orzeczenia osoby nieuprawnionej. To mój, adwokata, obowiązek. Nikt, także moje władze samorządowe, nie może mi go narzucać, ale też zwolnić z niego może mnie tylko jedna osoba. Klient, którego reprezentuję i którego takie orzeczenie dotyczy.

"Kiedy przywódcy dają negatywny przykład, profesjonaliści tym bardziej muszą być sprawiedliwi. Trudno złamać państwo prawa bez wysługiwania się prawnikami; trudno doprowadzać do pokazowych procesów bez wysługiwania się sędziami" (Timothy David Snyder, Dwadzieścia przykazań wolnych ludzi).

ROZLANY OLEJ ANNUSZKI
23 kwietnia 2018

Radek Baszuk

TAK TO WIDZĘ...



© Radek Baszuk 2018