O AUTORZE

 

Radosław Baszuk. Adwokat, obrońca w procesach karnych.

Bartosz Maciejewski Photography

Szaleństwo legislacyjne wynikające z wprowadzenia a następnie rezygnacji ustawodawcy z większości rozwiązań zmieniających model procesu karnego, zostało w jakiejś mierze opanowane przez Sąd Najwyższy.

 

W uchwale składu siedmiu sędziów z 29 listopada 2016r., której nadana została moc zasady prawnej, SN stwierdził, że sprawach prowadzonych po 14 kwietnia 2016r., w których akt oskarżenia, wniosek o wydanie wyroku skazującego, wniosek o warunkowe umorzenie postępowania lub wniosek o umorzenie postępowania przygotowawczego i orzeczenie środka zabezpieczającego skierowano do sądu przed 1 lipca 2015r., zastosowanie znajdują przepisy regulujące przebieg postępowania karnego wprowadzone przez ustawę z 11 marca 2016r. o zmianie ustawy – Kodeks postępowania karnego oraz niektórych innych ustaw, a więc - co do zasady - przepisy nowe.

 

Na salach sądowych jak Polska długa i szeroka słyszane było westchnienie ulgi.

 

Negatywnym choć logicznie niezbędnym kosztem tej porządkującej system prawny uchwały jest jednak faktyczna rezygnacja przez SN z zasady poszanowania praw niewadliwie nabytych. Sędziowie uznali, że w przypadku zaniechania przez ustawodawcę ustanowienia przepisu rozstrzygającego wątpliwości intertemporalne, ciężar analizy względów aksjologicznych i pragmatycznych tak czy inaczej spada na organy stosujące prawo zaś wartość w postaci pewności i bezpieczeństwa prawnego porównana być powinna z racjami celowości i sprawności postępowania. W sytuacji braku istotnych argumentów pozwalających na przypisanie prawodawcy określonej intencji rozstrzygnięcia, zastosowanie znaleźć powinno domniemanie bezpośredniego działania prawa nowego. Sędziowie podkreślili, że częstotliwość nowelizacji przepisów procesowych w przeszłości, istotne prawdopodobieństwo kolejnych nowelizacji, a także to, że część z ustaw nowelizujących Kodeks postępowania karnego w ogóle nie zawiera przepisów przejściowych - przemawiają za tym, że stosowanie na większą skalę przy rozwiązywaniu problemów intertemporalnych koncepcji poszanowania praw niewadliwie nabytych prowadzić może do niejednolitości orzecznictwa i stanu niepewności stron co do przysługujących im uprawnień.

 

Mam szacunek do argumentów prawnych i aksjologicznych przemawiających za takim poglądem. W spokojnych, legislacyjnie „nudnych” czasach zapewne mógłbym go zaakceptować. Mamy jednak styczeń 2017r. Rezygnacja judykatury z zasady poszanowania praw niewadliwie nabytych  może zostać i zapewne zostanie odczytana jako przyzwolenie na legislacyjną biegunkę w obszarze prawa karnego procesowego, dalsze usuwanie z systemu prawnego przepisów gwarancyjnych, wreszcie zamierzoną prawodawczą bylejakość w postaci rezygnacji z przepisów intertemporalnych. Oczywiście prawodawca nie oczekuje w tej kwestii przyzwolenia i także bez niego robić będzie „swoje”. Tyle tylko, że przy kolejnej tego rodzaju nowelizacji, w uzasadnieniu projektu jako argument za jej zasadnością pojawi się zapewne przywołanie uchwały z 29 listopada. Wiem, że sędziowie nie powinni kierować się w orzekaniu tego rodzaju refleksją. Ja nie mogę się jej oprzeć.

 

Treść uchwały SN z 29 listopada 2016r, sygnatura I KZP 10/16: http://www.sn.pl/sites/orzecznictwo/Orzeczenia3/I%20KZP%2010-16.pdf

"Kiedy przywódcy dają negatywny przykład, profesjonaliści tym bardziej muszą być sprawiedliwi. Trudno złamać państwo prawa bez wysługiwania się prawnikami; trudno doprowadzać do pokazowych procesów bez wysługiwania się sędziami" (Timothy David Snyder, Dwadzieścia przykazań wolnych ludzi).

SĄD NAJWYŻSZY. ZASADA POSZANOWANIA PRAW NABYTYCH
A SPRAWNOŚĆ POSTĘPOWANIA
20 stycznia 2017

Radek Baszuk

TAK TO WIDZĘ...



© Radek Baszuk 2018