O AUTORZE

 

Radosław Baszuk. Adwokat, obrońca w procesach karnych.

Bartosz Maciejewski Photography

„No man’s life, liberty, or property are safe while the legislature is in session” (niczyje zdrowie, wolność, ani mienie nie jest bezpieczne kiedy obraduje parlament) - Mark Twain. 

 

Historycznie potwierdzona prawdziwość tego twierdzenia dotyczy wszystkich organów wybieralnych, którym powierzono jakikolwiek zakres kompetencji władczych. Pierwszą ofiarą regulacyjnej obsesji padają najczęściej zasady stanowienia prawa i zdrowy rozsądek. Gdy „prawotwórcy” hołdują złudzeniu, że rzeczywistość da się opisać i kształtować zgodnie z ich wyobrażeniami, naturalnym jest traktowanie poddanych władzy jak dzieci, które dla ich dobra należy nieustająco pouczać i wychowywać. 

 

Członkowie Naczelnej Rady Adwokackiej na jej ostatnim posiedzeniu w dniu 25 marca uczcili stosowną uchwałą sześćdziesiątą rocznicę Traktatów Rzymskich. Podkreślili, że udział we wspólnocie europejskiego porządku prawnego wymaga respektowania przez władze publiczne standardów wynikających z tego porządku, zwłaszcza w sferze ochrony praw człowieka i  podstawowych wolności. Chwilę wcześniej ci sami członkowie Naczelnej Rady Adwokackiej uznali jednak za stosowne zakwestionowanie podstawowej reguły kultury prawnej oraz prawa do obrony w postaci zakazu dostarczania dowodów na swoją niekorzyść. Naczelna Rada Adwokacka uchwaliła, że „Adwokat, któremu przedstawiono zarzut popełnienia przestępstwa umyślnego, ma obowiązek niezwłocznego poinformowania o tym fakcie dziekana okręgowej rady adwokackiej, właściwej dla siedziby zawodowej adwokata” zaś „Pochodząca od adwokata informacja o przedstawionym mu zarzucie popełnienia przestępstwa nie stanowi samoistnej podstawy wszczęcia postępowania dyscyplinarnego przeciwko temu adwokatowi” (uchwała nr 12/2017).

 

Niebawem usłyszymy, w ślad za podjętą uchwałą, rytualne zapewnienia troski o wysokie standardy zawodu i wiarygodność adwokatury jako zawodu zaufania publicznego. Zanim to nastąpi, byłoby dobrze, gdyby głosujący za uchwałą członkowie Naczelnej Rady Adwokackiej, tak elekcyjni jak i zasiadający w niej z racji pełnienia funkcji dziekanów, zechcieli zastanowić się, czy swoją decyzją istotnie przyczynili się do kreowania wysokich standardów
i wiarygodności adwokatury.

 

Uchwała nie zawiera wskazania podstawy prawnej jej wydania. Jest to o tyle zrozumiałe, że Prawo o adwokaturze nie zawiera podstawy upoważniającej Naczelną Radę Adwokacką do podjęcia uchwały tej treści. Jej członkowie uznali jednak za dopuszczalne i zasadne nałożenie na adwokatów sankcjonowanego dyscyplinarnie obowiązku określonego zachowania bez wynikającej z ustawy podstawy kompetencyjnej. Nie zauważyli przy tym także, że nie istnieje nie tylko kompetencyjna, ale nawet zadaniowa norma upoważniająca Radę do rozstrzygania, co stanowi lub nie stanowi podstawy wszczęcia postępowania dyscyplinarnego przeciwko adwokatowi (zdanie drugie uchwały). To naruszenie zasady wyłączności regulacji ustawowej w zakresie odpowiedzialności dyscyplinarnej (art. 95n Prawa o adwokaturze). Naruszono także wyłączną kompetencję rzeczników dyscyplinarnych w zakresie „czynności w postępowaniu dyscyplinarnym, określonych w ustawie i w przepisach wydanych na jej podstawie” (art. 51a ust. 1 i art. 63a ust. 1) oraz co najmniej zignorowano, jeśli nie naruszono art. 86a ust. 1, zgodnie z którym rzecznik dyscyplinarny prowadzi postępowanie z urzędu, nie zaś na skutek zawiadomienia lub informacji. 

 

Zdaniem Naczelnej Rady Adwokackiej nie mamy do czynienia z oczekiwaniem samooskarżenia, albowiem adwokat nie ma obowiązku informowania o czynie mu zarzuconym czy przyznania się do jego popełnienia. Dualizm tyleż subtelny co nieprawdziwy. Jakie czynności podjąć powinien dziekan okręgowej rady adwokackiej po uzyskaniu od adwokata informacji, że przedstawiono mu zarzut popełnienia umyślnego przestępstwa? Czy powinien powiadomić o tym fakcie rzecznika dyscyplinarnego czy wiadomość tę zatrzymać dla siebie? Co innego, niż wydanie postanowienia o wszczęciu dochodzenia dyscyplinarnego, z wiedzą taką uczyni rzecznik dyscyplinarny? Wreszcie, co skwapliwie pomija się uzasadnieniach uchwały, co z możliwością wydania z urzędu natychmiast wykonalnego postanowienia o tymczasowym zawieszeniu w czynnościach zawodowych adwokata, przeciwko któremu toczy się postępowanie karne? Przecież dla wydania takiego postanowienia wystarczającym jest stwierdzenie faktu prowadzenia przeciwko adwokatowi postępowania karnego oraz zaistnienie „szczególnie uzasadnionych okoliczności sprawy” (art. 95j ust. 1).  

 

Naczelna Rada Adwokacka stawia adresatów uchwały przed wyborem poniesienia odpowiedzialności dyscyplinarnej za zachowanie sprzeczne z prawem, w tym wypadku objęte postępowaniem karnym, albo tej samej odpowiedzialności za nie doniesienie na samego siebie  (nie stosowanie się do obowiązujących uchwał władz adwokatury - §63 Zbioru Zasad Etyki Adwokackiej i Godności Zawodu). W zachowujących standardy systemach odpowiedzialności represyjnej kreowanie tego rodzaju dylematów jest niedopuszczalne. 

 

Uchwała konserwuje też podwójne standardy moralne. Nakazuje adwokatowi samooskarżenie w wypadku przedstawienia mu zarzutu popełnienia umyślnego przestępstwa, gdy tymczasem urzędujący członek władz adwokatury wciąż zaledwie „powinien” zaprzestać pełnienia funkcji w tych władzach dopiero w razie tymczasowego zawieszenia go w czynnościach zawodowych, nie zaś już z chwila wszczęcia postępowania dyscyplinarnego lub karnego albo nawet przedstawienia mu w którymkolwiek z tych postępowań zarzutu (§62 Zbioru).

 

Mamy zatem uchwałę. Od teraz za opieszałość i „zamiatanie pod dywan”, za brak szybkiej i zdecydowanej reakcji adwokatury na przestępcze zachowania poszczególnych adwokatów nie będą już odpowiedzialne organy samorządu, ale adwokaci, którzy sami na siebie nie donieśli. Rozwiązanie proste i efektywne. Dodatkowo wzbogacimy się o pewną ilość nieskomplikowanych i prostych w ściganiu deliktów dyscyplinarnych, na tle których jakże wyraźnie jaśnieć będzie determinacja środowiska bohatersko walczącego z problemem, który samo stworzyło. 

 

Wartą odnotowania jest także decyzja Naczelnej Rady Adwokackiej o podniesieniu górnych progów wysokości kosztów postępowania dyscyplinarnego. Podniesiono je: do 20000 zł. w dochodzeniu dyscyplinarnym, do 25000 zł. w postępowaniu przed sądem dyscyplinarnym pierwszej instancji oraz do 10000 zł. w postępowaniu drugoinstancyjnym (uchwała nr 16/2017). Nowe stawki wysokości kosztów w odniesieniu do całości postępowania dyscyplinarnego oznaczają zwiększenie ich o ponad 600 procent w relacji do uchwalonych we wrześniu 2015r., kiedy jako górny próg dla każdego z etapów postępowania wskazano 3000 zł. Ustalenie wysokości kosztów na tak absurdalnie wysokim, w żaden sposób nie usprawiedliwionym przeciętnymi kosztami postępowania poziomie, spowoduje w wielu wypadkach rezygnację adwokatów z obrony w pierwszoinstancyjnym postępowaniu dyscyplinarnym albo z poddania orzeczenia kontroli odwoławczej. Postępowania będą toczyć się sprawniej i będą trwały krócej. Statystyki odetchną. 

 

Naczelna Rada Adwokacka zdecydowała także o określeniu wysokości kosztów postępowania dyscyplinarnego zakończonego upomnieniem dziekańskim (uchwała nr 17/2017). Mogą one wynieść do 3000 zł., zaś w wypadku odwołania się od upomnienia dziekańskiego do sądu dyscyplinarnego - dodatkowo nawet do 20000 zł. Nikomu najwyraźniej nie przeszkadza oczywista i rażąca sprzeczności z ustawą pomysłu obciążania adwokata kosztami w wypadku udzielenia mu upomnienia dziekańskiego. Upomnienie dziekańskie nie jest karą dyscyplinarną. Jego ewentualne udzielenie poprzedzone być musi odmową wszczęcia lub umorzeniem dochodzenia dyscyplinarnego zaś adwokat ponosi koszty postępowania dyscyplinarnego tylko w razie skazania (art. 85 ust. 1 zdanie drugie, art. 95l ust. 2). 

 

Tyle w kwestii adwokatury przyjaznej adwokatom.

"Kiedy przywódcy dają negatywny przykład, profesjonaliści tym bardziej muszą być sprawiedliwi. Trudno złamać państwo prawa bez wysługiwania się prawnikami; trudno doprowadzać do pokazowych procesów bez wysługiwania się sędziami" (Timothy David Snyder, Dwadzieścia przykazań wolnych ludzi).

STANDARDY, WIARYGODNOŚĆ, SAMOOSKARŻENIE I PIENIĄDZE
29 marca 2017

Radek Baszuk

TAK TO WIDZĘ...



© Radek Baszuk 2018