O AUTORZE

 

Radosław Baszuk. Adwokat, obrońca w procesach karnych.

Od szesnastu miesięcy rządząca większość realizuje zadekretowane przez nią przywracanie wymiaru sprawiedliwości społeczeństwu. Pora na pierwsze podsumowania i poszukanie korzyści, jakie w związku z tym spotkały przysłowiowego, by nie powiedzieć że anegdotycznego już suwerena.

 

Na pierwszy ogień poszedł Trybunał Konstytucyjny. Tzw. kryzys przysięgowy (prezydencka odmowa przyjęcia ślubowania od trzech wybranych przez poprzedni parlament sędziów) dał pretekst do ponawianych w kompromitujących okolicznościach działań legislacyjnych, utrudniających a w końcu paraliżujących działalność Trybunału. Instytucjonalne rozchwianie w połączeniu ze zmianami w składzie Trybunału, doprowadziły do jego politycznego podporządkowania. Prezentowane przez nowo powołanych sędziów poziom intelektualnej refleksji nad prawem oraz stosunek do sędziowskich obowiązków powodują, że nawet wśród politycznych dysponentów zauważalne są, pomimo „odzyskania” Trybunału, tendencja do lekceważenia jego znaczenia i roli oraz odruch lekkiego zażenowania.

 

Wczoraj Trybunał wydał istotny dla praw i wolności obywatelskich wyrok. Częściowo uznał za zgodną z Konstytucją nowelizację Prawa o zgromadzeniach zaś w pozostałej części umorzył postępowanie. Sprawa dotyczyła braku możliwości organizacji konkurencyjnego zgromadzenia w tym samym miejscu i czasie, w którym odbywa się tzw. zgromadzenie cykliczne oraz braku w znowelizowanej ustawie trybu na zaskarżenie do sądu zarządzenia zastępczego wojewody o zakazie zgromadzenia, jeśli wcześniej zakazu takiego nie wydał organ gminy. Wyrok Trybunału jest zgodny z oczekiwaniem rządu. Pole wolności obywatelskiej w zakresie wyznaczonym przez prawo do zgromadzeń publicznych zostało ograniczone. 

 

Mamy też nowe Prawo o prokuraturze. Minister Sprawiedliwości ponownie jest jednocześnie prokuratorem generalnym. Będzie bezpośrednio kierował prokuraturą, wydawał zarządzenia, wytyczne i polecenia. Jak każdy prokurator przełożony może wydawać prokuratorowi prowadzącemu postępowanie polecenia dotyczące treści konkretnej czynności procesowej. Informacje dotyczące konkretnych spraw prowadzonych przez prokuraturę mogą być udostępniane enigmatycznym „innym osobom”, także z pominięciem zgody prokuratora prowadzącego postępowanie. Co ciekawe, nie zapomniano zadbać o to, by potencjalną odpowiedzialnością odszkodowawczą za wszelkie roszczenia powstałe w związku z udostępnieniem informacji obciążyć Skarb Państwa. Zrezygnowano z wymogu kadencyjności na stanowiskach funkcyjnych. a pełną dowolność w zakresie ich obsadzania przyznano Prokuratorowi Generalnemu. Brak kadencyjności sprawowania funkcji i brak wskazania w ustawie przesłanek do odwołania, czynią z funkcyjnych prokuratorów zakładników ich najwyższego przełożonego. Prokuratorowi Generalnemu przyznano nadto możliwość zwracania się do uprawnionych organów o przeprowadzenie czynności operacyjno-rozpoznawczych (na przykład podsłuchów telefonicznych), jeżeli pozostawałyby one w bezpośrednim związku z toczącym się postępowaniem przygotowawczym. Pod rządami nowego prawa oczywista i rażąca obraza prawa, podjęta wyłącznie w interesie społecznym, nie jest już w wypadku prokuratora przewinieniem dyscyplinarnym.

 

Pośpiesznie znowelizowano kodeks postępowania karnego, odwracając skutki tzw. wielkiej nowelizacji z 2013r. i przywracając inkwizycyjny, archaiczny, ale dla oskarżenia publicznego wygodny, model procesu karnego. To jednak nie wystarczyło. W miejsce uchylonego przepisu uznającego za niedopuszczalne wykorzystanie dowodu uzyskanego do celów postępowania karnego za pomocą czynu zabronionego, wprowadzono inny. Taki, zgodnie z którym dowodu nie można uznać za niedopuszczalny wyłącznie na tej podstawie, że został uzyskany z naruszeniem przepisów postępowania lub za pomocą czynu zabronionego. Wyjątek niedopuszczalności przewidziano wyłącznie dla dowodów uzyskanych w związku z pełnieniem przez funkcjonariusza publicznego obowiązków służbowych, w wyniku zabójstwa, umyślnego spowodowania uszczerbku na zdrowiu lub pozbawienia wolności. To ustawowe przyzwolenie na nielegalną kontrolę operacyjną, nielegalną prowokację, nielegalne przeszukania w procesie karnym.

 

Minister Sprawiedliwości, a nie prezes sądu, jest już w wyniku najnowszej zmiany w ustawie o ustroju sadów powszechnych, zwierzchnikiem dyrektora zarządzającego finansami sądu. Zrezygnowano z wyboru dyrektora w konkursie. Choć prezes sądu w dalszym ciągu ponosić będzie odpowiedzialność za kierowanie sądem, to możliwość wpływania na jego funkcjonowanie uległy zmniejszeniu. Stracił wpływ na powołanie osoby kierującej całością administracji sądowej, od której w dużej mierze zależy efektywność i zdolność wykonywania obowiązków sędziowskich. Prezesa sądu pozbawiono także kompetencji do wnioskowania o odwołanie dyrektora. Pozycja dyrektora wobec prezesa sądu została wzmocniona. Tym samym wzmocniona została pozycja Ministra Sprawiedliwości, od którego dyrektor będzie zależny. Pozycja jednostek organizacyjnych władzy sądowniczej została całkowicie zrównana z pozycją innych jednostek podległych władzy wykonawczej.

 

Teraz przyszła pora na Krajową Radę Sądownictwa. To organ konstytucyjny, stojący na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów. Opiniuje kandydatów na sędziów, ma wpływ na ich awanse, przedstawia ich do powołania prezydentowi. Może także wystąpić do Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aktów normatywnych dotyczących niezależności sądów i niezawisłości sędziów. Dziś to dwadzieścia pięć osób: pierwszy prezes Sądu Najwyższego, minister sprawiedliwości, prezes Naczelnego Sądu Administracyjnego, jedna osoba powołana przez prezydenta, piętnastu członków wybranych spośród sędziów, czterech członków wybranych przez Sejm spośród posłów oraz dwóch wybranych przez Senat spośród senatorów. Zmiany forsowane przez Ministra Sprawiedliwości dotyczą wyboru piętnastu sędziów. Dotychczas byli oni wybierani przez sędziów w wyborach wewnętrznych. Teraz wybierać ma ich Sejm. Kolejną zmianą jest podział Rady na dwa Zgromadzenia. W jednym zasiadaliby wybrani przez Sejm sędziowie, w drugim pozostali członkowie Rady. Pozytywna opinia o kandydacie na urząd sędziego zależałaby od pozytywnych uchwał obu Zgromadzeń. Zmianie ulec ma procedura przedstawiania prezydentowi kandydatów na sędziów. Jeśli na wolne stanowisko zgłosi się więcej niż jeden kandydat, prezydentowi przedstawi się dwóch kandydatów. Dziś Rada wskazuje po jednym kandydacie na każde brakujące miejsce. Wejście w życie nowelizacji ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa oznaczać będzie faktyczne oddanie władzy nad składem Rady a następnie nominacjami sędziowskimi wyłącznie politykom.

 

Po spacyfikowaniu Krajowej Rady Sądownictwa większość rządząca sięgnie po Sąd Najwyższy i sądy powszechne. Już niedługo.

 

Czy istnieje jakikolwiek wspólny mianownik przedstawionych działań? Tak. Wbrew politycznym deklaracjom, żadne z opisanych działań nie spowoduje jakichkolwiek zmian systemowych poprawiających funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości. Nie poprawią sytuacji obywatela skonfrontowanego boleśnie ze źle funkcjonującymi mechanizmami wymiaru sprawiedliwości. Jednocześnie, co jest dostrzegalną prawidłowością, wszystkie bez wyjątku poszerzają imperium realnej władzy politycznej kosztem instrumentów chroniących dotychczas, lepiej lub gorzej, prawa i wolności człowieka konfrontowanego z instytucjami państwa. Realnymi beneficjentami tej konsekwentnej zmiany będą jedynie tworzący złe prawo politycy, dyspozycyjni prokuratorzy i szukający politycznego patronatu sędziowie. A suweren? Chleb będący wyobrażeniem sprawnego, rzetelnego i przyjaznego wymiaru sprawiedliwości będą musiały zastąpić mu igrzyska. To da się zrobić.

"Kiedy przywódcy dają negatywny przykład, profesjonaliści tym bardziej muszą być sprawiedliwi. Trudno złamać państwo prawa bez wysługiwania się prawnikami; trudno doprowadzać do pokazowych procesów bez wysługiwania się sędziami" (Timothy David Snyder, Dwadzieścia przykazań wolnych ludzi).

SUWERENOWI BĘDĄ MUSIAŁY WYSTARCZYĆ IGRZYSKA
17 marca 2017

Radek Baszuk

TAK TO WIDZĘ...



© Radek Baszuk 2018