O AUTORZE

 

Radosław Baszuk. Adwokat, obrońca w procesach karnych.

Bartosz Maciejewski Photography

Pośród innych przeszłaby niemal nie zauważona …

 

Jaki zły duch opętał członków Naczelnej Rady Adwokackiej, kiedy uchwałą nr 17/2017 z dnia 25 marca uznali za możliwe określanie wysokości zryczałtowanej wysokości kosztów postępowania dyscyplinarnego zakończonego upomnieniem dziekańskim? To już nie pytanie o absurdalną wysokość kosztów ale o sam pomysł.

 

Przyjęta w Prawie o adwokaturze regulacja kosztów postępowania dyscyplinarnego wydaje się być dość prosta i spójna. Zasadą jest ich ponoszenie przez izby adwokackie. Jedynym wyjątkiem jest obciążenie obwinionego kosztami postępowania w razie skazania. W sprawach dyscyplinarnych orzekają sądy dyscyplinarne. Pamiętamy przy tym, że sądy te orzekają na rozprawie lub na posiedzeniu, ich rozstrzygnięcia zapadają w formie orzeczeń lub postanowień zaś orzeczenie może być wydane jedynie na rozprawie, chyba że przepis szczególny stanowi inaczej. Jeśli dodamy do tego, że tytuł egzekucyjny w zakresie kosztów postępowania dyscyplinarnego stanowi wyłącznie orzeczenie prawomocne, wszystkie elementy układanki wydają się być na swoim miejscu. Koszty postępowania dyscyplinarnego, w wypadku prawomocnego orzeczenia skazującego wydanego przez sąd dyscyplinarny, ponosi obwiniony adwokat. W każdym innym wariancie zakończenia postępowania dyscyplinarnego koszty te ponosi izba adwokacka. Tyle ustawa. 

 

Rozwiązanie, jak się wydaje sensowne i niekontrowersyjne. Zwłaszcza kiedy się je porówna z regułami rządzącymi ponoszeniem kosztów w postępowaniu karnym. Tam, oskarżony nie będący skazanym, poza wyraźnie wskazanymi w ustawie kilkoma przypadkami, kosztów procesu jednak nie ponosi, co, jak się wydaje, nikogo nie dziwi. Nie dziwiło też najwyraźniej Sądu Najwyższego, który w wyroku z 27 października 2016r. (SDI 29/16) stwierdził, że skoro z treści Prawa o adwokaturze wynika, że koszty postępowania ponosi obwiniony w razie skazania, a w pozostałych wypadkach izba adwokacka, co do obwinionego nie zapadło zaś orzeczenie skazujące, to naruszenie prawa procesowego w postaci obciążenia go kosztami postępowania należało uznać za rażące. 

 

Tymczasem, zgodnie z uchwałą koszty obciążyć mają adwokata, który nie dość, że nie został skazany, to w dacie rozstrzygania o kosztach nie był nawet obwiniony. Udzielenie przez dziekana, nie będącego karą dyscyplinarną, upomnienia dziekańskiego możliwe jest tylko po uprawomocnieniu się postanowienia o odmowie wszczęcia dochodzenia dyscyplinarnego albo postanowienia o jego umorzeniu, zatem w sytuacji gdy postępowania dyscyplinarnego na etapie dochodzenia w ogóle nie wszczęto albo je ostatecznie zakończono. Nie istnieje zatem żadne „swoiste” postępowanie dyscyplinarne przed dziekanem. Umiejscowienie upomnienia dziekańskiego w części ustawy regulującej odpowiedzialność dyscyplinarną wynika z oczywistego faktu, że musi być ono poprzedzone ustaleniem rzecznika, iż przewinienie dyscyplinarne jako zdarzenie faktyczne zaistniało, choć z uwagi na wskazane w ustawie przesłanki odstąpiono od skierowania sprawy do sądu dyscyplinarnego. Upomnienie dziekańskie przybiera formę decyzji dziekana a nie orzeczenia czy postanowienia wydawanego w postępowaniu dyscyplinarnym. 

 

Przyjemność obcowania z dziekanem i jego upomnieniem kosztować może adwokata nawet dwadzieścia trzy tysiące złotych. Także w wypadku wniosku o udzielenie upomnienia złożonego przed dniem wejścia w życie uchwały. Zakaz retroakcji w prawie represyjnym najwyraźniej nie znalazł uznania w adwokaturze. 

 

Wreszcie, „prawodawcom” z Naczelnej Rady Adwokackiej uszło najwyraźniej uwadze, że żaden z obowiązujących przepisów kompetencyjnych nie upoważnia do wydania aktu prawa wewnętrznego regulującego kto, w jakich okolicznościach i w jakim zakresie ponosi koszty postępowania dyscyplinarnego. Przepisy te delegują z poziomu ustawy wyłącznie uprawnienie do określenia wysokości kosztów postępowania dyscyplinarnego. Wszystkie pozostałe kwestie, jak się okazuje na szczęście, pozostają materią ustawy. Tą ustawą jest Prawo o adwokaturze. Jej wspólne głośne czytanie, przy okazji najbliższego plenarnego posiedzenia, nieśmiało rekomenduję. Dla utrwalenia.

"Kiedy przywódcy dają negatywny przykład, profesjonaliści tym bardziej muszą być sprawiedliwi. Trudno złamać państwo prawa bez wysługiwania się prawnikami; trudno doprowadzać do pokazowych procesów bez wysługiwania się sędziami" (Timothy David Snyder, Dwadzieścia przykazań wolnych ludzi).

WSTYD 2. CO BY TU JESZCZE...
04 kwietnia 2017

Radek Baszuk

TAK TO WIDZĘ...



© Radek Baszuk 2018