O AUTORZE

 

Radosław Baszuk. Adwokat, obrońca w procesach karnych.

Bartosz Maciejewski Photography
W marcu miała miejsce akcja grupy warszawskich adwokatów próbujących udzielić pomocy cudzoziemcom ubiegającym się o status uchodźcy na przejściu granicznym w Terespolu. Funkcjonariusze Straży Granicznej, za przyzwoleniem swoich przełożonych, rutynowo odmawiają tam prawa do ochrony międzynarodowej łamiąc przepisy Konwencji o statusie uchodźców oraz ustawy o udzielaniu cudzoziemcom ochrony na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej. Uzurpując sobie uprawnienie do oceny zasadności przyznania statusu uchodźcy, przynależne wyłącznie Szefowi Urzędu do Spraw Cudzoziemców, odmawiają wjazdu do Polski i zawracają na Białoruś osoby deklarujące ubieganie się o ochronę międzynarodową. Ludzi, którzy by wjechać do Polski, kilkadziesiąt razy, często całymi rodzinami, pokonują trasę pomiędzy Brześciem a Terespolem. 
 
Wszyscy cudzoziemcy reprezentowani przez warszawskich adwokatów - a były to osoby starannie wyselekcjonowane z uwagi na udokumentowaną zasadność objęcia ochroną uchodźczą - otrzymali wówczas decyzje o odmowie wjazdu.

 

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie 2 czerwca wydał wyrok w sprawie kobiety z Czeczenii, która właśnie na granicy w Terespolu próbowała złożyć wniosek o ochronę międzynarodową. Straż Graniczna wniosku nie przyjęła i wydała decyzję o odmowie wjazdu do Polski na podstawie notatki służbowej sporządzonej przez funkcjonariusza. Sąd stwierdził, że notatka służbowa nie jest wystarczającym dowodem do stwierdzenia motywu wjazdu. Musi zostać sporządzony protokół, pod którym znajdzie się podpis cudzoziemca jako potwierdzenie prawdziwości zawartych w protokole informacji.

 

Także 2 czerwca Europejski Trybunał Praw Człowieka zdecydował, że polski rząd powinien wstrzymać się z wydaleniem rodziny uchodźców z Czeczenii, starającej się o ochronę międzynarodową w Polsce. Zwrócił się też do polskiego rządu o udzielenie odpowiedzi na szereg pytań, dotyczących krajowej procedury przyjmowania wniosków. Rodzina, której sprawą zajął się Trybunał, próbowała złożyć w Polsce wniosek o nadanie statusu uchodźcy szesnaście razy. Jeśli Straż Graniczna nie przyjęłaby wniosku po raz kolejny, oznaczałoby to deportację do Rosji. Trybunał odpowiedział błyskawicznie, w ciągu kilku godzin. Także przez kilka godzin funkcjonariusze polskiej Straży Granicznej twierdzili, że nie mogą wziąć pod uwagę decyzji Trybunału, bo jest napisana po angielsku. Skończyło się szczęśliwie. Rodzina przekroczyła granicę i przebywa w ośrodku dla cudzoziemców, gdzie czeka na rozpatrzenie wniosku.

 

Dzisiaj jednak miało miejsce zdarzenie bez precedensu. Trybunał 8 czerwca objął ochroną kolejnego uchodźcę, stosując analogiczna procedurę „interim measures” mającą zapobiec odesłaniu uchodźcy na Białoruś, a stamtąd do Rosji. Wcześniej cudzoziemiec próbował złożyć wniosek o nadanie statusu uchodźcy dwadzieścia siedem razy. Informacja o udzieleniu środka tymczasowego została niezwłocznie przekazana stronie rządowej. Mimo, że władze polskie dysponowały tą informacją i miały obowiązek prawny przyjęcia cudzoziemca oraz odebrania od niego wniosku o nadanie statusu uchodźcy, odesłały go na Białoruś. Wcześniej poddano go jednak upokarzającej procedurze przeszukania i nieformalnego przesłuchania. Funkcjonariuszy nie interesowały jednak losy uchodźcy a nawet bezpieczeństwo państwa. Interesowało ich natomiast to, kto i jak mu pomagał, w jaki sposób znalazł adwokata i ile mu zapłacił. Zabrano także kopię dokumentu „interim measures”, którą miał przy sobie.

 

Ktoś powie, że jego to nie dotyczy. Że nie dotyczy jego rodziny, bliższych i dalszych znajomych, sąsiadów. Środowiska, w którym żyje, społeczeństwa, wspólnoty, narodu. Że to problem obcych. Ktoś inny skwapliwie dopowie coś o walce z terroryzmem a kolejny o muzułmańskich hordach zalewających stary kontynent. 

 

Nic bardziej mylącego. Dzisiaj w Terespolu tresuje się nie tylko czeczeńskie rodziny ale także polskie społeczeństwo. Godząc się na takie postępowanie wobec „obcych”, godzimy się na to, że będziemy następni. Gwałcenie instytucjonalnych gwarancji praw i wolności przez aparat państwa nie jest zjawiskiem, które zachowuje umiejętność samokontroli i ograniczania się. Już flirtujący z nazizmem Carl Schmitt zauważył, że sposobem zniszczenia wszelkich zasad jest krzewienie idei wyjątku. Wystarczy przekonać społeczeństwo o wyjątkowości chwili a potem wyjątkowo zastosowane środki pozostawić już w praktyce życia społecznego jako oczywiste i powszednie. W ten sposób pozbywamy się realnej wolności w zamian za iluzoryczne bezpieczeństwo. Wyprzedzające posłuszeństwo pokazuje rządzącym nowe możliwości i przesuwa granice społecznego kompromisu w sprawie wartości i zasad. Niezmienna prawidłowość społeczna jest jednak taka, że rządzący obiecujący bezpieczeństwo jedynie za cenę wolności, szybko zabierają nam jedno i drugie. Dzisiaj nie wyobrażamy sobie jeszcze sytuacji, w której polski rząd odmawia zastosowania się do „interim measures” Trybunału w sprawie dotyczącej obywatela polskiego. Dzisiaj jeszcze nie … 

"Kiedy przywódcy dają negatywny przykład, profesjonaliści tym bardziej muszą być sprawiedliwi. Trudno złamać państwo prawa bez wysługiwania się prawnikami; trudno doprowadzać do pokazowych procesów bez wysługiwania się sędziami" (Timothy David Snyder, Dwadzieścia przykazań wolnych ludzi).

Z PERONU TERESPOLSKIEGO DWORCA 2
09 czerwca 2017

Radek Baszuk

TAK TO WIDZĘ...



© Radek Baszuk 2018